
Przejąłem funkcję drużynowego na pielgrzymce do Aylesford w wrześniu 2002 pełen pomysłów i chęci, ale również trochę obawy. Podczas akcji letniej, byłem oboźnym (a Druh Janek Lasocki komendantem) na jednym z największych obozach od kilku lat. Mając tylko 17 lat, do dzisiaj nie wiem jak to nam wyszło tak dobrze, ale nauczyłem się olbrzymią ilość o prowadzeniu grupy harcerzy, pracując z komendą rozmaitych osób i odpowiedzialności (Co zrobić z tą wanną którą znależliśmy w lesie?!? Co zrobić z harcerzami którzy wypili wodę z strumyka i chorowali przez dwa dni?!?). Z tym za sobą, miałem nadzieję że będę mógł poprowadzić drużynę przez następny rok i że mamy fajną grupę młodych harcerzy. Z pomocą druha „Mega-Planera” Janka i innych, odbyło się wiele udanych imprez, pewne jako drużyna, i inne wraz z innymi jednostkami hufca. Zimowisko „Indiana Jones” było wielką frajdą dla każdego pomimo deszczu i błota (w prawdzie czego innego można się spodziewać?), nawet dla tych którzy się zgubili na wycieczce i musieli być odszukani „przy jakimś skrzyżowaniu”! Jako drużyna, pomagaliśmy również z ładowaniem ciężarówek „Friends of Poland”, z którego harcerzy byli wyjątkowo zadowoleni bo na podziękowanie dostaliśmy pudło czekoladek które nie można było wysłać ale nas karmiło przez wiele zbiórek!
Między innymi wielu starszych harcerzy i wędrowników uczęstniczyło w Mini-Złazie, jak i również w pierwszym biwaku zimowym „Zimak” i na rejsie „Do „Źródła” na żaglowcu Marynarki RP „ORP Iskra”. Popłyneliśmy z Portsmouth do Londynu, i potem przez Morze Północne do Gdyni, konćząc z pielgrzymką do Częstochowy. Od wielu lat nie było aż tyle wędrowników w szczepie, i bardzo się cieszę że ten szebel wciąż rośnie, w liczbach i ambicjach!
Rok harcerski się skończył obozem „Młoda Polska” w Norfolk, blisko plaży, gdzie jak zawsze, fajnie się bawiliśmy, i dużo się nauczyliśmy o latach Solidarności. Ale niestety, wraz z rokiem, moją kadencja jako drużynowy też się skończyła, z powodu studiów poza Londynem. Bardzo dużo się nauczyłem w tym okresie, i tym bardziej się ciesze że drużyna się nadal polepsza i powiększa, i uważa się jako najfajnieszą drużyną w hufcu!
Dziękuje i Czuwaj!
Pwd. Konrad Ledóchowski, styczeń 2008
|