Kronika
Andrzej Borkowski

Dh Janek Lasocki poprosil mnie żebym podzielił się wspomnieniami z czasów, kiedy byłem drużynowym 34ki. Gdy zauważyłem na webside, że do dnia dzisiejszego jestem drużynowym z najdłuższą kadencją, przeraziłem się że mając tyle wspomnień, będę musiał napisać najwięcej. Okazało sie, że  nie i w końcu zdecydowałem się opisać jedno szczególne zdarzenie z obozu, które na zawsze utkwiło mi w pamięci. (Może kiedyś opiszę wszystko??!!).

Na moim czwartym obozie w 1995, byłem zastępowym. Obóz był wspólny z 3ką i 34ką. Obozowaliśmy na farmie blisko Dorchester w Dorset. Na obozie robiłem sprawność - Trzy Pióra. Na “trzecie pióro” trzeba się schować i przebywać w ukryciu przez 24 godziny. Jak rozkazał komendant obudziłem się o czwartej rano, szybko wszystko wsadziłem do plecaka i wykradłem się z obozu, tak aby nie zostać zauważonym przez wartownika. Szedłem po ciemku przez las do wyznaczonego przez komendanta miejsca. Powiesiłem płachtę na drzewie, wszedłem do śpiwora i zasnąłem. Niedługo potem obudził mnie dziwny,  głośny dżwięk  podobny do szczekania psa ale o wiele, wiele głębszy. Otworzyłem oczy i ujrzałem, dziesięć metrów od mojego szałasu, zarys ogromnego jelenia stojącego na tle wschodzącego  słońca. Choć widok był piękny i imponujący, ogarnęło mnie przerażenie. Leżałem na ziemi w bezruchu i po paru minutach pojawiło się wokół mnie dziesięć nowych jeleni. Wszystkie chodziły po lesie w pobliżu mnie ale nie zauważyły, że tam jestem. W końcu odeszły. Było to dla mnie ogromne przeżycie.
Resztę dnia spędziłem schowany w lesie. Następnego ranka spakowałem się i wróciłem do obozu. Oczywiście musiałem się podkradać do obozu aby nie napotkać nikogo.
Kolejnego wieczoru otrzymałem w rozkazie zasłużoną sprawność Trzech Piór.

Phm. Andrzej Borkowski